Niedawno w Internecie ruszył nowy system do sprawdzania plików tekstowych pod kątem plagiatu. Jest dostępny pod adresem Plag.pl od stycznia 2016 roku, a w innych krajach działa już dłużej, bo od ponad pięciu lat. Postanowiłam sprawdzić, co potrafi ten program, co oferuje i jak to wygląda od strony zwyczajnego użytkownika, przypuśćmy, studenta.

Sama strona zachęca nowoczesnym, kolorowym szablonem, z przyciągającymi oko grafikami. Jest przejrzyście, struktura serwisu nie jest zagmatwana, więc każdy poradzi sobie bez problemu z nawigacją. Z marszu znajdziesz przyciski, które pozwolą Ci się zarejestrować i zalogować, a także inne odnośniki, na przykład FAQ (najczęściej zadawane pytania) – nie trzeba szukać ich pół godziny, ani przechodzić długotrwałych procesów rejestracyjnych. Pierwsze zalogowanie się do strony ogranicza się do wpisania maila, imienia i nazwiska oraz hasła. Można też utworzyć konto prościej,  zezwalając na dostęp z poziomu Facebooka lub Twittera. Ja wybrałam mój ulubiony sposób, czyli jedno kliknięcie przycisku z rozpoznawalnym „f” i tak oto moje konto w kilka sekund połączyło się z serwisem społecznościowym, a w skrzynce mailowej znalazłam potwierdzenie rejestracji i hasło do konta.

Na pierwszy ogień wrzuciłam do sprawdzenia moje odgrzebane gdzieś ze starego dysku pliki z napisanymi wypracowaniami na zaliczenie jakichś przedmiotów z okresu studiów, które skończyłam prawie trzy lata temu. Załadowanie jednego około 1,5 megabajtowego pliku zajęło kilka sekund, natomiast sprawdzanie dokumentu celem wykrycia ewentualnego plagiatu – poniżej minuty. Wynik podświetlił się na zielono, a więc program nie znalazł nieprawidłowo wpisanych cytatów, ani źle sparafrazowanych zdań.

Nie poprzestałam na jednym pliku, gdyż miałam na dysku jeszcze kilka prac w zanadrzu, a że sprawdzanie jest darmowe, sprawiło mi to tym większą frajdę. Gdy kolejny już dokument został podsumowany na zielono (w 100% brak plagiatu), chciałam zobaczyć jak program zareagowałby w przypadku, gdyby praca faktycznie byłaby nieoryginalna. Poddałam Plag.pl małemu testowi. Utworzyłam nowy plik tekstowy w Wordzie i skopiowałam do niego fragmenty pochodzące z kilku stron internetowych, w tym dwóch blogów polskich, opisu produktu w sklepie internetowym oraz dwóch zagranicznych serwisów. Załadowałam plik do Plag.pl i okazało się, że wykrył parafrazy, plik w 75% był plagiatem. Zaintrygowana, jak wygląda raport szczegółowy, wykupiłam dostęp do niego (0,34 euro). Nie musiałam inwestować własnych pieniędzy, gdyż za połączenie konta z Facebookiem można otrzymać od serwisu 2 euro gratis (kolejne 2 euro za połączenie z Twitterem oraz 1 euro za zaproszenie znajomego za pomocą maila – w sumie 5 euro)! Frazy pochodzące z blogów podświetlone zostały na czerwono, a po prawej stronie można było zobaczyć linki, z których zostały zapożyczone fragmenty wpisów i oryginalną treść każdego z nich.

Szkoda, że nie było jeszcze dostępnego tego programu, gdy oddawałam do sprawdzenia swoje prace na uczelnię. Spokój, który się pojawia w momencie, gdy wiesz, że nikt nie dopatrzy się ewentualnych (nawet niezamierzonych) prób oszustwa jest nieoceniony. Wystarczy przecież przeoczyć jeden cudzysłów i program antyplagiatowy, którego użyje Twój wykładowca, wykaże większe prawdopodobieństwo niesamodzielnego pisania lub da podstawę posądzenia o pisanie pracy na ostatnią chwilę.

Serwis Plag.pl jest godny polecenia nie tylko dla uczniów, ale również dla nauczycieli, którzy raporty szczegółowe mogą podejrzeć zupełnie za darmo. Platforma wciąż się rozwija i dostarcza ciekawych rozwiązań, które z pewnością przydadzą się wielu osobom. Każdy doceni łatwość poruszania się po systemie, jego przejrzystość i funkcjonalność.