Kto czyha na tytuł mistrza NBA?

W walce o mistrzostwo NBA przewodzą ponownie rewelacyjni Golden State Warriors, ale lepiej, aby uważali na niepostrzeżenie rosnący w siłę zespół San Antonio Spurs.

Drużyna Golden State Warriors ma za sobą sezon zwieńczony zdobyciem upragnionego tytułu mistrzowskiego, prezentując znakomitą formę także w nowej kampanii. Mistrzowie NBA rozpoczęli sezon 2015/16 od nieprzerwanej 24-meczowej serii wygranych, ustalając tym samym nowy rekord w lidze koszykówki NBA na najbardziej udany start. W sumie bilans meczowy Warriors wynosi obecnie 33-2, co daje ekipie pierwsze miejsce w tabeli Western Conference, jak i całej ligi. Jak na zespół broniący zdobytego w ub. sezonie mistrzostwa, dotychczasowe wyniki są niezwykle zachęcające. W roli głównego rywala Warriors widziany jest najczęściej zespół Cleveland Cavaliers, prowadzący w Eastern Conference. Bilans 23-9 daje jednak do zrozumienia, że dystans dzielący oba zespoły jest znaczący.

Zespół z Oakland powinien jednak zwrócić o wiele większą uwagę na jednego z rywali ze swojej własnej konferencji – mowa o San Antonio Spurs, którzy faktycznie depczą Warriors po piętach, ciesząc się bilansem meczowym wynoszącym 30-6. Drużyna Gregga Popovicha to mistrz w podchodach, po swoim zwycięskim sezonie 2013/14 ponownie będąc w gronie potencjalnych kandydatów do tytułu. W ostatnich tygodniach forma Spurs robi duże wrażenie, a drużyna wygrała 12 z 13 poprzednich spotkań. Spurs cieszą się także najlepszym bilansem punktowym w lidze, wynoszącym +13,9. Żaden inny zespół nie może pochwalić się tak dobrym rezultatem, a nawet Warriors nie są równie dobrzy (+12). Dwie najlepsze drużyny Western Conference są jedynymi, które osiągnęły poziom 30 wygranych zaledwie kilka dni po Nowym Roku – dla wielu jest to już jednoznaczna wskazówka, że walka o tytuł nie będzie zdominowana tylko przez jeden zespół.

 

Spurs już dwa lata temu pokazali, że są w stanie wykonać skok po tytuł niekoniecznie z pierwszego miejsca. Ich potencjał wzmocnili pozyskani w lecie wolni agenci LaMarcus Aldridge oraz David West. Siłą drużyny niezmiennie pozostaje kolektyw, będący mieszanką doświadczenia mniej lub bardziej zaawansowanych weteranów z energią młodych. Trener Popovich namówił do dalszej gry będących już w sędziwym na koszykarzy wieku Tima Duncana oraz Manu Ginobiliego. Nie brakuje także Tony’ego Parkera, Borisa Diawa, Danny’ego Greena czy Kawhiego Leonarda, uważanego za potencjalnego kandydata do tytułu MVP. Zespół jest o tyle nietypowy, że ciężko wyodrębnić w nim podstawową trójkę koszykarzy, która ciągnie cały zespół. Schemat taki widać za to u Cavaliers (James, Kyrie Irving i Kevin Love), a ostatnio także u Warriors (Stephen Curry, Klay Thompson i Draymond Green). Kluczem do sukcesu w przypadku Spurs jest to, że każdy z zawodników ma do udźwignięcia podobny ciężar, na każdym spoczywa odpowiedzialność. Nastawienie to widać po statystykach rzutów, gdzie aż siedmiu zawodników Spurs oddaje co mecz średnio po 7 rzutów, podczas gdy w składzie Warriors jest to tylko czwórka graczy. Porównanie nie stanowi o tym, który z zespołów jest lepszy i ma większe szanse, ale podkreśla różnice w stylu gry. Każda z drużyn była w stanie z powodzeniem zastosować preferowany przez siebie sposób i sięgnąć dzięki temu po tytuł. Wszystko wskazuje na to, że w trwającym właśnie sezonie walka o tytuł mistrza NBA będzie wyjątkowo ciekawa. Urzędujący mistrzowie na pewno muszą się mieć na baczności, nie tylko ze względu na Spurs, ale kilkoro innych pretendentów.